Słońce zaczęło już wschodzić, więc Sewia wstała z posłania. Miała na sobie zwiewną halkę, jednak ubrała szybko swoją ulubioną sukienkę, a potem wyszła z pokoiku. Ku jej zdziwieniu, na stole leżały świeże owoce na półmisku. Podeszła do stołu. Wyglądały tak apetycznie i tak kolorowo..
-Będę wdzięczny, jeśli usiądziesz Sewio i poczęstujesz się tym co zostało jeszcze ze śniadania- powiedział głos za dziewczyną
-"Zostało"?- Sewia odwróciła się w stronę znajomego jej głosu. To był Afei.- to ile tego było wcześniej? I w ogóle skąd wy macie te owoce. Nie byłam jeszcze poszukiwać ich, a raptem leżą na moim stole!- rzekła z przejęciem
-Natknęliśmy się na skupisko owoców, więc pozbieraliśmy trochę. Ale teraz coś zjedz. Z resztą nie możesz nas wiecznie wykarmiać. Gościmy u ciebie już miesiąc, a ty bez przerwy częstujesz nas swoimi zbiorami. Musimy ci się jakoś odpłacić.
Sewia usiadła i zaczęła jeść. Była widocznie głodna.
-Nie musicie. Robię to z przyjemnością. Powtarzam ci to kolejny raz! Chcę was gościć jak długo zechcecie. Nie wiem co robicie w tych rejonach i czego szukacie. Ale wyglądacie na uczciwych i sympatycznych. Tacy też jesteście, więc nie pytam więcej po co tu jesteście skoro i tak niczego nie mogę się dowiedzieć..- zaczęła Sewia, a Afei usiadł naprzeciw niej.
-Nie mogę ci powiedzieć bo sam nie wiem!
-Czyli nagle przywiał was wiatr i nie macie celu swej wędrówki!- krzyknęła z oburzeniem dziewczyna
-Nie mówię że nie mamy celu! Mówię że go nie znamy- uspokoił ją chłopak
-Drzyjcie się głośniej- wszedł ze stoickim spokojem Ewre
Sewia spojrzała na niego i usiadła, spuszczając wzrok. Afei spojrzał na nią. Wyrwał mu się ściszony śmiech.
-Proszę, proszę..- wstał. -jakie wnioski można teraz wyciągnąć! - zaśmiał się, a Sewia popatrzyła na niego speszona. Zdezorientowany Ewre, spojrzał na przyjaciela
-Nie rozumiem..
-Ewre.. za długo tu gościmy- powiedziała Afei
-No jestem tego samego zdania - odpowiedział chłopak
- A ciebie przepraszam Sewio. Nie potrzebnie podnosiłem głos.
- To ja ..- zaczęła nastolatka
-Nie Sewio, to jest moja wina. My także jesteśmy podenerwowani zaistniałą sytuacją. Nie wiemy w jakim kierunku i do jakiego celu zmierzamy. Ale się dowiemy. Czuję że już nie długo.-powiedział Afei
-W tym celu przybędzie tu jakiś posłaniec?
-Nie..- Ewre się zaśmiał- To tylko w bajeczkach..
-Mamy za zadanie..- zaczął Afei, ale Sewia już go nie słuchała. Patrzyła teraz na Ewre. Wzbudzał w niej nadal to samo uczucie które powstało przy ich pierwszym spotkaniu., Przez cały ich pobyt u niej, wciąż czuła to samo będąc przy chłopaku. Ewre często spoglądał na Sewię. Wtedy ona się peszyła i spuszczała wzrok.
Stał teraz oparty o kominek i nie słuchał Afei. Znał tą część ich zadania. Był więc myślami gdzieś daleko, a rękoma bawił się nie długą złotą nitką.
-...no i są te wskazówki w tych rejonach. Ale nie wiemy gdzie.- kontynuował bez przerwy Afei, nie zważając na to, że nikt go nie słuchał. Z zapartym tchem mówił i mówił. Widać było że to jego żywioł.-...wciąż pytając o co chodzi. No ale nas wysłali. Uwielbiam takie przygody. No i nikt nie powiedział, że będą tu takie miłe i ładne dziewczęta. Gdybym to wiedział, od razu bym wyruszył.-mówił Afei
Ewre dalej był gdzieś daleko mentalnie. Nieobecny uśmiechnął się słabo do siebie, a potem "powrócił na ziemię". Sewia bez przerwy mu się przyglądała. Już się nawet zapomniała i nie robiła tego dyskretnie.
-Afei.. skończ już błagam. Nie widzisz że nikt cię już nie słucha? To ciekawa historia, ale za dużo szczegółów i Sewia pewnie i tak nie dużo zapamiętała..
-Co? - Sewia aż wstała, wyrwana z zadumy. Było to spowodowane że Ewre wypowiedział jej imię drugi raz w życiu. Było to cudowne uczucie dla niej.- to nie prawda! Ja wcale nic takiego nie czuje! - zaprzeczyła dziewczyna
-Yyy.. czego nie czujesz? O czym ty mówisz?- Ewre uśmiechnął się do Sewii - powiedziałem że pewnie nie zrozumiałaś tego co mówi Afei
-O matko. Przepraszam. Zamyśliłam się.. - powiedziała zakłopotana dziewczyna, a chłopcy zaśmiali się
-Najważniejsze z tego co powiedział Afei to to że wysłano nas do wykonania pewnego zadania. Aby dowiedzieć się gdzie mamy iść i co zrobić, musimy znaleźć pewne wskazówki. Jakaś kobieta powinna nam pomóc. Mieszka gdzieś w tych rejonach..
-Ale tu nikt więcej nie mieszka.. - odpowiedziała Sewia
-Gdzieś tu są wskazówki- przerwał jej Ewre. - I my musimy je znaleźć. A i mężczyzna.. po drodze mamy spotkać jakiegoś mężczyznę, który dawno temu zaginął. On też być może nam pomoże, albo tylko ugości. Jedno jest pewne.. jest nam potrzebny. Znasz go może?- spojrzał na Sewię. Miał takie ciemne i głębokie oczy. Dziewczyna zatracała się w nich, gdy na niego patrzyła.- Yyy.. Sewia?
-Tak tak! Nie! Znaczy no nie znam ich- odpowiedziała marzycielskim głosem..- Nie, nie kojarzę takich Findów.
-W takim razie, będziemy musieli się bardziej postarać- wtrącił Afei
-Może mogę wam jeszcze jakoś pomóc?
-Na razie nie.. cóż.
-A może wiecie coś więcej? Na prawdę chcę pomóc..
-Nie- powiedział Ewre- A nie czekaj.. jeszcze jeden szczegół o którym zapomnieliśmy. Tak kobieta mieszka z wnuczką.
-Eh..- zamyśliła się na chwilę, a potem dodała -dalej nie wiem.. Bardzo mi przykro..
Ale coś jej to mówiło. "Kobieta, zaginiony mężczyzna i wnuczka".. Były to trzy słowa które miały jakieś powiązania, ale ona jeszcze tego nie rozumiała. Jedyne co teraz wiedziała na pewno, to to że się zakochała. Zakochała się. Tak. To uczucie które powodowało że wariowała w pobliżu Ewre, nazywało się miłością. Miłością, która miała nie długo odmienić jej życie..